Boiler room, czyli pieniądze z kotłowni

Światowy rynek finansowy od wielu lat boryka się z problematyką oszustw w obrocie papierami wartościowymi, zwanymi potocznie „boiler roomami”, co można przetłumaczyć na język polski jako „kotłownie”. O skali tego oszustwa niech świadczy chociażby fakt, że tylko w 2012 r. straty poniesione przez obywateli Australii według Australian Crime Commission (ACC) wynoszą nie mniej niż 113 milionów dolarów australijskich. To tyle samo, ile obywatele tego kontynentu wydają rocznie na organiczne produkty mleczne. Co prawda za światową stolicę „boiler roomu” uważa się australijskie miasto Gold Coast, ale mechanizmom tego oszustwa nie oparło się żadne państwo posiadające wysokorozwinięty rynek kapitałowy, w szczególności Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, Wielka Brytania czy Chiny.

Gorące inwestycje

Modus operandi przestępczej działalności jest bardzo prosty. Zorganizowana grupa wynajmuje zazwyczaj tanie biuro lub wręcz magazyn, gdzie organizuje się swoiste call center (podobno pierwsze „boiler roomy” organizowane były właśnie w pomieszczeniach kotłowni, skąd też częściowo pochodzi ich nazwa). Specjalnie przeszkoleni telemarketerzy, po nawiązaniu kontaktu z potencjalnymi inwestorami, stosując szczególne techniki sprzedaży i wywierania wpływu, oferują inwestycje wysokiego ryzyka. Przy pomocy presji nakłaniają inwestorów do niezwłocznego przelania pieniędzy na prowadzony przez „boiler room” rachunek. Telesprzedawca przekazuje informacje zarówno poprzez budowanie szczególnej atmosfery napięcia, jak i w sposób werbalny, opisując, że tylko natychmiastowe dokonanie zakupu gwarantuje wysoki zysk. Taka technika sprzedaży powszechnie zwana jest „wysokociśnieniową” i to właśnie ciepło i ciśnienie powiązane z szybkim tempem taktyki sprzedaży – analogiczne do warunków panujących w kotle – są prawdziwym źródłem popularnej nazwy tego oszustwa.

O ile stosowanie powyżej opisanej techniki sprzedaży uznać można za co najmniej nieetyczną, nie jest jednak ona zabroniona przez prawo. Gdzie zatem jest element oszustwa? Penalizacja czynu jest oczywista – sprzedawane w ten sposób instrumenty finansowe nie posiadają obiecywanej przez pseudo-brokerów tak znacznej wartości lub najczęściej w ogóle nie istnieją.

Kosztowne błędy

Najlepszym przykładem, by opisać sposób przestępczej działalności, jest kazus Geoffreya Westa – mieszkającego w Victorii (Australia) inżyniera elektryka. Stracił on oszczędności całego życia po tym jak odebrał telefon od pracownika rzekomej prężnej firmy inwestycyjnej z Brisbane. West, przezwyciężając swoją początkową nieufność, zachęcany przez sprzedawcę załamał się pod jego ogniem pytań dotyczących instrumentów pochodnych oraz kontraktów na różnicę i dokonał zakupu proponowanego indeksu. Zapłacił nawet cenę o punkt wyższą niż większość nabywców. Po obejrzeniu online swojego rachunku inwestycyjnego i stwierdzeniu, iż jest on w trybie „tick over”, zachęcany, stopniowo podniósł stawkę aż do 150.000 $. Jakie było jego zdziwienie, gdy zaledwie po paru godzinach od dokonania wpłaty, jego rachunek inwestycyjny zniknął, a linia VOIP i telefony rzekomej firmy inwestycyjnej przestały działać. West spędził weekend zamartwiając się, a następnie zawiadomił policję w Queensland, która ustaliła, że przekonywujący drapieżnik inwestycyjny, z którym rozmawiał przez telefon, wcale nie znajdował się w odległym Brisbane, lecz w rzeczywistości był o godzinę jazdy od niego, ukryty w pomieszczeniu w taniej powierzchni biurowej bloku na tyłach Gold Coast. „O cholera!” – pomyślał. „To największy błąd w moim życiu!”.

Na pocieszenie można dodać, iż pan West znalazł się w doborowym towarzystwie. Razem z nim ofiarami oszustów byli między innymi: znany lekarz, emerytowany budowniczy z Sydney  oraz duży hodowca owiec. Każdy z inwestorów grał na giełdzie i był dobrze rozeznany w niuansach rynku kapitałowego. Łącznie oszukano około 400 osób, które w sumie zainwestowały ponad 6 000 000 $.

Brytyjskie kotłownie

Również w Wielkiej Brytanii z roku na rok rośnie liczba ujawnionych przestępstw popełnianych przez „boiler roomy”. Odnotowuje się tam około 3500 zgłoszeń rocznie związanych z nielegalną działalnością inwestycyjną. Straty brytyjskich obywateli z tytułu wyłudzeń szacowane są na około 200 000 000 funtów rocznie.

Kotłownie, których działalność przestępcza skierowana jest na rynek Wielkiej Brytanii, rozwijają się tak szybko, że lista brytyjskiego regulatora rynku finansowego – FSA, opisująca „nieautoryzowane firmy” posiadała w 2014 r. 93 pozycje. W ciągu jednego roku liczba ta praktycznie uległa podwojeniu, gdyż powiększyła się o 46 pozycji w stosunku do poprzedniego katalogu firm starających się oszukać inwestorów.

Metoda skojarzeń

Częstą praktyką firm typu „boiler room” jest używanie nazw bardzo zbliżonych do tych, jakie posiadają renomowane instytucje finansowe. Chicago Board of Acquisitions mylone może być z szanowaną firmą Chicago Board of Trade, Norwich Capital Mutual Funds nie ma nic wspólnego z funduszem Norwich Union, Lombard Grand nie jest związany z brytyjską instytucją lombardową North Central, a Capital One Management nie jest znanym wystawcą kart kredytowych.

Nie tylko brytyjski FSA prowadzi szerokozakrojone działania mające na celu przeciwdziałanie tego typu oszustom. Również amerykański U.S. Securities and Exchange Commission prowadzi działania o charakterze informacyjno-ostrzegawczym. Na oficjalnej stronie tego urzędu umieszczone są porady, jak rozpoznać nieuczciwą działalność inwestycyjną. Amerykański wymiar sprawiedliwości ma również liczne sukcesy w walce z „boiler roomami”, przykładem czego może być likwidacja działalności przedsiębiorstwa pod nazwą Resource Group LLC i aresztowanie jej głównego właściciela Davida H. Sterna. Zarzuty, jakie CEC postawił Sternowi dotyczą naruszenia rozdziału 17 (a) Ustawy o papierach wartościowych z 1933 roku oraz sekcji 10 (b) i 15 (a) Ustawy o obrocie papierami wartościowymi z 1934 roku i Zasady 10b-5. Stern oskarżony jest między innymi o świadome udostępnienie swym telefonicznym sprzedawcom listy potencjalnych inwestorów, by ci następnie namawiali ich na zakup akcji po znacznie zawyżonych cenach. Publikował również fałszywy raport prognozujący wzrost cen akcji oferowanych spółek. Niezwykle trafnie tego typu działalność została zobrazowana w głośnym hollywoodzkim filmie pt. „Wilk z Wall Street”, gdzie Leonardo DiCaprio odegrał autentyczną postać maklera i mówcy motywacyjnego Jordana Belforta. 

wilk z wall street
Kadr z filmu “Wilk z Wall Street” (2013), reż. Martin Scorsese

Na temat „bolier roomów” w 2000 r. powstał także nakręcony przez Bena Youngera film pt. „Boiler Room”.

Pomocnicy z policji

Niestety duże pieniądze podziałały jak magnes nie tylko na organizatorów tego przedsięwzięcia, czy uczestniczących w nim telesprzedawców, który np. na rynku brytyjskim osiągali dochody rzędu od 5 000 do 20 000 funtów miesięcznie, ale również na funkcjonariuszy służb porządku publicznego. W maju ubiegłego roku australijska służba antykorupcyjna  Crime and Corruption Commission (CCC) wykryła, iż wielu funkcjonariuszy policji z Gold Coast współpracuje z właścicielami „boiler roomów”. Przekazywali oni informacje z policyjnych systemów informatycznych i ostrzegali przed nalotami policji. Symbolem australijskiej afery korupcyjnej stał się Featherstone, były detektyw w Queensland, gdzie pracował do 1996 roku. Po zwolnieniu z Queensland Police (QPS) stał się jednym z najbardziej znanych prywatnych detektywów w Gold Coast, specjalizujących się w zarządzaniu reputacją i pracą korporacyjną. Wielu z jego klientów było zaangażowanych w programy inwestycyjne zakładów z branży hazardowej lub sportowej. Był on także właścicielem „boiler roomu” działającego pod nazwą Featherstone Phoenix Global.

„Bolier roomy” w Polsce

W Polsce działalność „boiler roomów” jest bardzo ograniczona. Wynika to głównie z niskiej świadomości społeczeństwa na temat instrumentów rynku kapitałowego. Przeciętny Kowalski nadwyżki finansowe zainwestuje raczej w lokaty bankowe lub nieruchomości, a nie w ryzykowne i niezrozumiałe dla niego wyspecjalizowane instrumenty finansowe takie jak np. derywaty. W przeszłości były próby prowadzenia działalności „boiler roomów” na terenie Polski za pomocą popularnych serwisów aukcyjnych, lecz ich aktywność uznać można za śladową. Tego typu przedsięwzięciom nie sprzyjają również obowiązujące w Polsce restrykcyjne przepisy dotyczące obrotu papierami wartościowymi, którego mogą dokonywać jedynie licencjonowani maklerzy lub doradcy inwestycyjni zatrudnieni przez zarejestrowane w Komisji Nadzoru Finansowego – biura maklerskie lub inne wyspecjalizowane instytucje. Obrót instrumentami finansowymi lub papierami wartościowymi sformalizowany jest poprzez Ustawę z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi, oraz Ustawę z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych. Oba te akty prawne w swej treści zawierają przepisy karne dotyczące prowadzenia działalności w nich opisanej bez zezwolenia, natomiast samo przestępstwo oszustwa opisane jest w art. 286 kodeksu karnego. Również Komisja Nadzoru Finansowego na bieżąco prowadzi listę ostrzeżeń publicznych. W marcu 2016 r. ujawniono na niej firmy ponad 30 podmiotów, wobec których KNF skierowała do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 178 Ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, oraz 9 podmiotów podejrzewanych przez KNF o popełnienie przestępstwa z art. 99 i art. 99 a Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych.

Nie można jednak wpadać w zbytni optymizm. Również i w naszym kraju rośnie świadomość społeczeństwa co do zasad funkcjonowania rynku kapitałowego. Wprowadzenie nowego podatku bankowego spowoduje spadek oferowanych przez te instytucje zysków z lokat, a w konsekwencji społeczeństwo zacznie szukać alternatywnych metod lokowania kapitału i szybkiego zarobku. Będzie to doskonała pożywka dla działalności „booiler roomów”.

Chociaż aktualnie polskie „bolier roomy” są jeszcze przyczajone w zakamarkach kotłownianych pomieszczeń, to już oczekują na moment, gdy kocioł się rozgrzeje, a one staną się wszechobecne – tak jak wszechobecny jest dzisiaj smog w polskich miastach.

  1. Telefonów odbieram sporo i nie mam pojęcia skąd mają do mnie numer te wszystkie firmy. Zawsze mówią, że niby losowo. Jasne… Jak nie kołdra, to poduszka, to loteria o samochód, ale z biura maklerskiego to jeszcze telefonu nie miałem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *