Jak w Polsce ISIS pierze pieniądze

Podczas listopadowego szczytu G20 w tureckiej Antalii, Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zwrócił uwagę na problem finansowania tzw. „Państwa Islamskiego”. Skłoniło mnie to do refleksji, czy Polska jest przygotowana do walki z tym zagadnieniem.

Światowe agencje zajmujące się problematyką zwalczania działalności terrorystycznej szacują, że obecnie ISIS osiąga dochody z nielegalnych źródeł w wysokości ok. 3 milionów dolarów dziennie.

Główne sposoby finansowania „Państwa Islamskiego” można podzielić według poniższych kryteriów:

  • darowizny od osób zamożnych z terenów Zatoki Perskiej,
  • rekrutacja,
  • porwania i okupy,
  • handel ludźmi,
  • wymuszenia, podatki i punkty kontrolne,
  • kontrola nad zasobami naturalnymi,
  • handel zrabowanymi dziełami sztuki,
  • przemyt ropy.

Polska a finanse ISIS

Polska na szczęście nie należy do głównego szlaku finansowania działalności tego terrorystycznego państwa. Trudno też mówić o płynących z Polski darowiznach. Nie prowadzi się na terenie naszego kraju również szeroko zakrojonej rekrutacji bojowników. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego szacuje, że w szeregach ISIS walczy około 20 naszych współrodaków, do tego głównie takich, których z Polską łączy jedynie miejsce urodzenia, a którzy od dawna mieszkają w innych krajach Europy zachodniej. Doświadczenie podpowiada mi, że z owej 20 co najmniej 1/3 w większym lub mniejszym stopniu związana jest ze służbami wywiadowczymi lub kontrwywiadowczymi. Nie jesteśmy też odbiorcą wydobywanej na terenie tego pseudopaństwa ropy naftowej. Ropa nabywana od ISIS, przez siatkę pośredników trafia głównie do nabywców w na bliskim wschodzie, m.in. do Turcji, Iranu, Jordanii, Iraku.

Co więc do finansowania działalności ISIS ma Polska? Wbrew pozorom ma, i to dużo. Powodem jest słabość naszego systemu finansowego oraz nieudolność szeroko rozumianych „służb”. ISIS, jak każde państwo na świecie, szczególnie te prowadzące działania zbrojne, do funkcjonowania potrzebuje wspierania się importem. Kupuje więc nie tylko broń, ale i żywność, odzież, surowce itp. Aby dokonywać zakupów, potrzebne są tzw. „czyste pieniądze”, więc te pochodzące z działalności przestępczej należy najpierw odpowiednio „wyprać”. I właśnie do takiego oczyszczania pieniędzy może posłużyć nasz kraj.

Banki na celowniku

W najnowszym wydaniu Dabiq (Magazine), ISIS potwierdza, że ​​ma “miliardy w banku” i jest wystarczająco przygotowane finansowo na prowadzenie jakiejkolwiek działalności, w tym handlu zagranicznego. Oczywiście znaczna część pieniędzy transferowana jest w formie gotówki, co znacznie utrudnia proces jej śledzenia, ale nie cała.

Kilka światowych banków, znalazło się w poważnych tarapatach. Arab Bank PLC, największa instytucja finansowa w Jordanii, pociągnięty został do odpowiedzialności za udzielanie pomocy Hamasowi. Na liście banków uznawanych za wspierające ISIS znalazły się również banki działające w Polsce, takie jak np. Standard Chartered, czy ściśle współpracujący z PKO BP. S.A. brytyjski bank – NatWest.

Tariq bin al-Tahar bin al-Falih al-‘Awni al-Harzi, znany jako wysokiej rangi członek ISIS, chwalił się zdobyciem dwóch milionów dolarów amerykańskich na poczet ISIS za pomocą zwykłych przelewów finansowych.

Polskie konta dla każdego

Moje doświadczenie, zarówno te związane z pracą jako prawnik Polsko-Arabskiej Izby Handlowej w Warszawie, jak i te, zdobyte w służbach państwowych wskazują, że Polska może być ważnym elementem w procesie legalizowania środków pochodzących z prowadzonej przez ISIS działalności przestępczej. Procederowi temu sprzyja wiele okoliczności. Po pierwsze, łatwość otwarcia w Polsce rachunku bankowego. W wielu krajach świata otwarcie rachunku bankowego wiąże się ze strony banku z wnikliwą weryfikacją tożsamości. Konieczne są nie tylko przeróżne dokumenty potwierdzające tożsamość, ale często również listy polecające od klientów tego banku. Spotkałem się nawet z przypadkiem banku zlokalizowanego w tak zwanych „strefach offshore”, czyli banku kojarzonego raczej z przychylną polityką wobec klienta, gdzie jednym z wymogów jest udokumentowanie niekaralności osoby ubiegającej się o otwarcie zwykłego rachunku rozliczeniowego. W Polsce dla otwarcia rachunku wystarczy tylko paszport lub dowód osobisty. Często nawet tożsamość osoby zakładającej rachunek rozliczeniowo – oszczędnościowy nie jest weryfikowana przez pracownika banku, lecz jedynie przez kuriera firmy zewnętrznej (np. DHL), który przynosi pod wskazany adres umowę o prowadzenie rachunku. Banki internetowe zaczęły zaś stosować procedurę weryfikacji tożsamości za pomocą przelewu otrzymanego z innej instytucji finansowej. Zatem aby stać się częścią krajowego systemu bankowego, wystarczy jeden, często nieprofesjonalnie zweryfikowany dokument. Mając zaś otwarty rachunek bankowy w kraju Unii Europejskiej, praktycznie uzyskuje się możliwość transferu środków do jakiegokolwiek kraju na świecie.

Cement i złoto

Kilka miesięcy temu Izraelski Kontrwywiad (Szin Bet) aresztował dwóch właścicieli sklepów jubilerskich, którzy to rzekomo skupowali złoto od klientów indywidualnych, a następnie za pośrednictwem West Bank, przekazywali zapłatę osobom niby przebywającym na leczeniu w klinikach medycznych na terenie Jordanii. W ten właśnie sposób legalizowali „brudne pieniądze”. Podczas przeszukań, Szin Bet i Policja znaleźli u tak ujawnionych członków ISIS, około milion dolarów w gotówce i złocie. (À propos skupu złota, czy ostatnio nie słyszałem o piramidzie finansowej w Polsce, której działalność oparta była na lokacie w złoto…?)

Kolejnym elementem wykorzystywanym do legalizacji środków finansowych dla potrzeb „Państwa Islamskiego” może być handel towarami masowymi. Z tą formą finansowania terroryzmu spotkałem się osobiście parę lat temu, podczas zwalczania jednego ze źródeł finansowania komórek Al-Kaidy. Proces finansowania w tym przypadku oparty był na pośrednictwie w hurtowym handlu cementem przez firmę przykrywkową Al-Kaidy zlokalizowaną w Dubaju. Firma ta do siatki swoich pośredników wciągała również polskich przedsiębiorców.

Co prawda, zwyczajowo międzynarodowy handel towarami masowymi jest oparty nie o przepływ gotówki, a o akredytywy bankowe, często mające przenośny charakter, ale już wynagrodzenie-prowizja pośrednika wpłacana jest bezpośrednio na jego rachunek bankowy. Wielomilionowe prowizje w tej branży to wręcz norma. Wystarczy więc, by polska spółka wzięła udział w fikcyjnym obrocie masowej ilości cukru trzcinowego, pomiędzy podmiotami mającymi swoje siedziby w Brazylii i Urugwaju, a w sposób legalny na jej rachunek wpłyną wielomilionowe kwoty. Zysk z tej operacji w formie legalnej dywidendy trafi do właściciela takiej spółki, którym może być na przykład zlokalizowany na Kajmanach holding, czy wprost syryjska lub iracka spółka handlowa. Ułatwienia w zakładaniu spółek kapitałowych jakie ostatnio miały miejsce w Polsce, powodują, że spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością można zarejestrować za pośrednictwem internetu, a tożsamość jej beneficjentów nie jest weryfikowana, chociażby jak miało to miejsce w przeszłości, przez osobę notariusza.

Słabość polskiego prawa w zwalczaniu finansowania terroryzmu

Obecne brzmienie artykułu 299 § 1 kodeksu karnego, penalizujące działalność polegającą na przyjmowaniu, przekazywaniu lub wywozie za granicę, pomaganiu w przenoszenia ich własności lub posiadania albo podejmowaniu innych czynności, które mogą udaremnić lub znacznie utrudnić stwierdzenie ich przestępnego pochodzenia lub miejsca umieszczenia, ich wykrycie, zajęcie albo orzeczenie przepadku, środków płatniczych, instrumentów finansowych, papierów wartościowych, wartości dewizowych, praw majątkowych lub innego mienia ruchomego lub nieruchomości, pochodzących z korzyści związanych z popełnieniem czynu zabronionego, według mnie daleko odbiega od zamysłu jaki przyświecał powołanej w 1989 roku, podczas szczytu G7, Grupie Specjalnej ds. Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy FATF (The Financial Action Task Force on Money Laundering). Rekomendacje FATF skupiają się głównie na zwalczaniu finansowania terroryzmu poprzez zapobieganie nadużywania systemu finansowego przez osoby piorące pieniądze pochodzące z najcięższych przestępstw takich jak np. przestępstwa narkotykowe, handel bronią, materiałami wybuchowymi i radioaktywnymi, fałszerstwa pieniędzy i papierów wartościowych, oszustwa finansowe na dużą skalę, handel ludźmi i narządami ludzkimi, nielegalny transport odpadów szczególnie szkodliwych dla środowiska, prostytucja oraz hazard.

Tymczasem nasze krajowe przepisy w tym zakresie, za „pranie brudnych pieniędzy” uważają wprowadzenie do obrotu każdych środków finansowych pochodzących z czynu zabronionego, niezależnie od ich wysokości oraz od tego czy pochodzą z przestępstwa kwalifikowanego jako zbrodnia, czy tylko z występku. Tak więc do odpowiedzialności karnej za „pranie brudnych pieniędzy” może zostać pociągnięty nie tylko handlarz bronią ale i np. drobny przedsiębiorca, który uzyskał kredyt bankowy w kwocie 5 tysięcy złotych dzięki „drobnej modyfikacji” dokumentów świadczących o jego sytuacji finansowej, a więc popełniając czyn o małej szkodliwości.

Taki stan prawny został definitywnie potwierdzony przez Uchwałę Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego z 18 grudnia 2013 roku, gdzie praktycznie została zrównana odpowiedzialność opisanego powyżej drobnego przedsiębiorcy z odpowiedzialnością zorganizowanej grupy przestępczej piorącej wielomilionowe dochody pochodzące np. z handlu bronią.

Czy doprowadziło to do absurdu? Nie mnie to oceniać. Wiem jednak, że tak zdefiniowane pojęcie „prania brudnych pieniędzy” powoduje rozmienianie się na drobne już i tak ograniczonej liczby funkcjonariuszy i urzędników wyspecjalizowanych w zwalczaniu tej przestępczości. Zamiast ścigać piorących pieniądze „baronów świata przestępczego”, zmuszeni są do zajmowania się opisanymi powyżej drobnym przedsiębiorcami. Główny Inspektor Informacji Finansowej w sprawozdaniu z działalności za 2014 r. stwierdził, że najwięcej postępowań związanych z „praniem brudnych pieniędzy” dotyczyło przestępstw o charakterze karno-skarbowym. Dla porównania, GIIF przekazał w ubiegłym roku do organów kontroli skarbowej 1531 powiadomień, natomiast do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego tylko 310. Może wygląda to dobrze w statystykach, jednak uważam, że osłabia cały system przeznaczony do walki z przeciwdziałaniem praniu brudnych pieniędzy. Słabość tego systemu stwarza zaś możliwość jego wykorzystania przez struktury związane z finansowaniem ISIS.

Terrorysta vs. urzędnik

Zgodnie z treścią rozdziału 2 Ustawy z dnia 16 listopada 2000 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, kluczowym organem powołanym do walki z praniem pieniędzy oraz finansowaniem terroryzmu jest wcześniej wspomniany Główny Inspektor Informacji Finansowej. Jest to urzędnik Ministerstwa Finansów w randze podsekretarza stanu. Urzędnik, nie funkcjonariusz, czy żołnierz, lecz: urzędnik. Czy oby na pewno do walki ze strukturami „Państwa Islamskiego”, słynącego z licznych aktów terroru i bestialstwa, należy wysyłać urzędnika? Być może tak. Znam przypadki polskich urzędników skarbowych, którzy w nieludzkim traktowaniu współobywateli niczym nie ustępują żołnierzom ISIS…

Ale tak na poważnie, bo i temat jest poważny – sam Główny Inspektor Informacji Finansowej w rocznym sprawozdaniu z działalności za rok 2011, stwierdza, że jego celem nie jest identyfikowanie i uprawdopodobnianie przestępstwa bazowego dla prania pieniędzy, tj. czynu zabronionego, z którego pochodzą lub z którym są związane wartości majątkowe podlegające praniu, gdyż GIIF nie posiada odpowiednich, prawnych możliwości ku temu. Urząd ten bardziej pełni rolę skrzynki przekaźnikowej, do której instytucje zobowiązane przekazują informacje na temat podejrzanych transakcji, a następnie GIIF kieruje je do właściwych urzędów o charakterze policyjno-procesowym. Według mnie, nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwym zwalczaniem źródeł finansowania terroryzmu.

Już o wiele bardziej kompetentną do tego instytucją, byłby, działający w strukturze kontroli skarbowej, Wywiad Skarbowy. Jednakże Wywiad Skarbowy ograniczony jest prawem w swym działaniu jedynie do zadań określonych w Ustawie z dnia 28 września 1991 r. o kontroli skarbowej, a ta nie obejmuje zadań z zakresu przeciwdziałania praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu.

Pozostaje Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a w szczególności jej pion przeznaczony do zwalczania przestępczości ekonomicznej. Czy jednak kilkunastu funkcjonariuszy ABW, którzy zajmują się rozpoznawaniem i zwalczaniem szeroko rozumianych przestępstw ekonomicznych, a nie tylko zwalczaniem finansowania terroryzmu, jest wystarczająca siłą, by skutecznie odstraszyć „bankierów” z ISIS? Osobiście w to wątpię.

Polska w ostatnim czasie zyskuje coraz większe znaczenie na arenie międzynarodowej. Ceną za to jest fakt, że staliśmy się również areną walki terrorystycznej. Nie jest to jednak walka z żołnierzami odzianymi w mundury, czy pasy szahida, lecz z ludźmi wystrojonymi w markowe garnitury i białe kołnierzyki.

  1. Co jakiś czas się słyszy o różnych akcjach, jak np. zatrzymanie przez ABW Czeczenów w ośrodku dla uchodźców, którzy wysyłali USD do państwa islamskiego. Prowadzone jakieś śledztwo i sprawa ucichła..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *