Marzenia o zyskach, czyli  zawiedzione nadzieje inwestorów BPH FIZ Nieruchomości

BPH FIZ Nieruchomości, jeden z najbardziej aktywnych funduszy nieruchomości, przyniósł swoim klientom ogromne straty. Kiedy w 2006 r. fundusz budował swój portfel, dokonując licznych zakupów nieruchomości na terenie całego kraju, obiecywał swoim uczestnikom krociowe zyski. Marzenia o zyskach zakończyły się jednak 29 grudnia 2015 r., wraz z ogłoszeniem jego likwidacji.

Oficjalnym, podanym w komunikacie, powodem rozpoczęcia procedury likwidacyjnej był upływ okresu, na który, zgodnie ze Statutem, fundusz został utworzony. Jednak domniemywać można, iż fundusz uległ likwidacji ze względu na krociowe straty, jakie przyniósł swoim klientom. Straty te w niektórych przypadkach sięgają nawet 99% ulokowanych środków. Zgodnie z wyceną sporządzoną na miesiąc kwiecień bieżącego roku pojedynczy certyfikat uczestnictwa w tym funduszu wart był 64 grosze.

Sześcioletni proces

Czy poszkodowani klienci mogą dochodzić odszkodowania od będącego w likwidacji funduszu? Będzie to bardzo trudne. Po pierwsze trzeba ocenić wysokość szkody, a bez ostatecznej wyceny aktywów funduszu będzie to bardzo trudne. Ponadto, zgodnie z treścią art. 6 kodeksu cywilnego, koszty powołania biegłych dokonujących wycen ponosić będą pozywający. Nawet, jeśli osoby uważające siebie za poszkodowane przez fundusz przebrną przez kwestię związaną z określeniem wysokości poniesionej szkody, to i tak czeka ich inna przeszkoda procesowa. Artykuł 415 kodeksu cywilnego mówi, że obowiązek naprawienia szkody ma tylko ten, kto ją wyrządził ze swojej winy. Tak więc trzeba będzie w ramach procesu udokumentować winę osobom zarządzającym funduszem, a nie jest to proste. Co prawda w lipcu 2015 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał wyrok zasądzający wypłatę 1,26 mln zł odszkodowania od podmiotu zarządzającego z funduszem DWS Płynna Lokata, jednak należy pamiętać, iż wyrok ten zapadł po sześciu latach procesu. Powodem była potężna i bogata firma – Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych Przyjaźń (PERN) a powództwo oparto na błędnej wycenie jednostki funduszu DWS Płynna Lokata.

Satysfakcja nie tylko moralna

Czy zatem pokrzywdzeni klienci BPH FIZ Nieruchomości pozostają na długie lata bez szans na odzyskanie choć części ulokowanych środków? Z pomocą w tej sytuacji idzie prawo karne, a konkretnie art. 296 kodeksu karnego. Paragraf pierwszy tego przepisu stwierdza, że kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy, do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Można w tym miejscu spytać, co, poza satysfakcją moralną, daje osobom pokrzywdzonym fakt nałożenia takiej kary osobom odpowiedzialnym za powstanie szkody w ich finansach? Otóż możliwość skorzystania z dobrodziejstwa zapisu art. 46 §1 kodeksu karnego, który, w razie skazania sprawcy i złożenia przez pokrzywdzonego stosownego wniosku, nakłada na sąd przymus orzeczenia nałożenia na sprawcę obowiązku naprawienia wyrządzonej przestępstwem szkody.

Pokrzywdzony fundusz

Ściganie sprawców przestępstwa z art. 296 kk, odbywa się z urzędu, więc sprawa wydawałaby się banalnie prosta. Wystarczyłoby zawiadomić policję lub prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Nie radziłbym jednak osobom pokrzywdzonym działania w tej sprawie bez pomocy profesjonalnego prawnika. Pomijając niechęć prokuratury do zajmowania się sprawami gospodarczymi, szczególnie tymi bardziej skomplikowanymi ekonomicznie, występują w tym zakresie liczne problemy natury procesowej. Po pierwsze, sąd ma obowiązek orzeczenia nałożenia obowiązku naprawienia szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym tylko na wniosek pokrzywdzonego, ewentualnie innej uprawnionej osoby. Czy w takim przypadku za osobę pokrzywdzoną można uznać klienta funduszu? Nie jest to takie proste, w szczególności w myśl postanowienia Sądu Apelacyjnego w Krakowie – II Wydział Karny z dnia 6 marca 2014 r., sygn. akt II AKz 70/14, które to stwierdza, iż:

„Pokrzywdzona przestępstwem z art. 296 KK jest spółka, a nie jej udziałowcy, bo to spółka, a nie jej udziałowcy, jest podmiotem praw i obowiązków wynikających z jej działalności. Szkoda wyrządzona przestępstwem narusza ich interesy pośrednio, a interesy spółki – bezpośrednio (art. 49 § 1 KPK). „Osobiste odczucie pokrzywdzenia” ma mniejsze znaczenie przy ocenie, czy i w jakim zakresie szkoda została wyrządzona spółce.”

Z powyższego orzeczenia może wynikać, że to posiadający odrębną osobowość prawną fundusz inwestycyjny, a nie posiadacze jego certyfikatów, uważany jest, w myśl przepisów postępowania karnego, za pokrzywdzonego i tylko fundusz może wnioskować o orzeczenie obowiązku naprawienia szkody.

Reprezentacyjne towarzystwo

Trzeba jednak przyjrzeć się dokładnie stanowiącej w tym przypadku lex specialis do kodeksu spółek handlowych – Ustawie z dnia 27 maja 2004 r. o funduszach inwestycyjnych.

Zgodnie z art. 4 ust. 1 i 2 Ustawy o funduszach inwestycyjnych, w przeciwieństwie do zapisów kodeksu spółek handlowych, organem funduszu inwestycyjnego uprawnionym do jego reprezentacji nie jest zarząd, lecz towarzystwo utworzone zgodnie z przepisami tejże ustawy.

Towarzystwo zaś prowadzone jest w formie towarzystwa funduszy inwestycyjnych spółka akcyjna, na czele którego stoi zarząd. Ponieważ, poza przypadkami określonymi w ustawie z dnia 28 października 2002 r., o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, odpowiedzialności karnej podlegają jedynie osoby fizyczne, to właśnie członkowie zarządu BPH Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Spółka Akcyjna podlegać będą odpowiedzialności karnej z tytułu niewłaściwego zarządzania funduszem i w stosunku do nich należy wystosować roszczenie deliktowe.

Interes przede wszystkim

Wracając jednak do tematyki uznania klientów funduszu za osoby pokrzywdzone w ewentualnym postępowaniu karnym, kluczowym jest tu zapis art. 3 ust. 3 Ustawy o funduszach inwestycyjnych. Mówi on, że fundusz inwestycyjny prowadzi działalność ze szczególnym uwzględnieniem interesu uczestników, przestrzegając zasad ograniczania ryzyka inwestycyjnego określonych w ustawie. Przepis ten nakłada zatem ustawowy obowiązek dbania o interes, w tym interes ekonomiczny, uczestników funduszu. Również art. 64 ust. 1 cytowanej ustawy stwierdza, że to właśnie Towarzystwo odpowiada wobec uczestników zbiorczego portfela papierów wartościowych oraz uczestników funduszu inwestycyjnego za wszelkie szkody spowodowane niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem swoich obowiązków w zakresie zarządzania zbiorczym portfelem papierów wartościowych lub funduszem i jego reprezentacji. Z powyższych zapisów można więc wysnuć tezę, iż w przeciwieństwie do typowych spółek prawa handlowego, gdzie za osoby pokrzywdzone z tytułu przestępstwa opisanego w art. 296 kodeksu karnego, uznaje się spójkę, a nie jej udziałowców czy akcjonariuszy, to w przypadku funduszu inwestycyjnego osobami pokrzywdzonymi są posiadacze jego jednostek uczestnictwa. Otwiera to drogę do przyznania osobom, które utraciły pieniądze w wyniku niewłaściwego zarządzania funduszem, statusu pokrzywdzonego w postępowaniu karnym.

Przewidzieć nieprzewidywalne

Co jednak z ewentualną winą osób zarządzających funduszem? Czy mogą oni uniknąć odpowiedzialności karnej twierdząc, iż dokonując inwestycji nie mogli przewidzieć upadku Lehman Brothers i wybuchu światowego kryzysu finansowego, który pogrążył branżę nieruchomości? Według mnie kluczowe są tu zapisy paragrafu 4 art. 296 kodeksu karnego, penalizującego odpowiedzialność osób zarządzających również w przypadku nieumyślności działania. Zgodnie z Wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie – II Wydział Karny z dnia 12 października 2015 r., sygn. akt II AKa 279/15, odpowiedzialność za przestępstwo nieumyślne odpowiada również ten, kto mógł, a nie przewidział tego, że swoim zachowaniem może zrealizować znamiona czynu zabronionego.

Szczególnego znaczenia nabierają zatem wymogi określone w art. 42 Ustawy o funduszach inwestycyjnych nakładające obowiązek posiadania szczególnych kompetencji zawodowych przez członków zarządu towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Zgodnie z ustępem 3 tego artykułu, co najmniej dwóch członków zarządu, w tym prezes zarządu, musi spełniać następujące warunki:

  1. posiadać wyższe wykształcenie lub prawo wykonywania zawodu doradcy inwestycyjnego, o którym mowa w art. 126 ust. 3 Ustawy o obrocie instrumentami finansowymi;
  2. legitymować się stażem pracy nie krótszym niż 3 lata na kierowniczym lub samodzielnym stanowisku w instytucjach rynku finansowego lub pełnieniem przez ten okres funkcji w organach tych instytucji.

Zgodnie zaś z art. 45 ust. 4 pkt 1 Ustawy o funduszach inwestycyjnych, do wykonywania czynności zarządzania funduszami inwestycyjnymi, zarządzania zbiorczym portfelem papierów wartościowych oraz zarządzania portfelami, w skład których wchodzi jeden lub większa liczba instrumentów finansowych, towarzystwo funduszy inwestycyjnych jest zobowiązane zatrudniać co najmniej dwóch doradców inwestycyjnych.

Dlatego też z całą pewnością uznać należy, że ustawodawca nałożył, zarówno na same towarzystwo funduszy inwestycyjnych, jak i na osoby nim zarządzające, obowiązek posiadania szczególnej wiedzy i profesjonalizmu dotyczącego rynku finansowego. Od profesjonalisty zaś należy wymagać szczególnej staranności i nie może się on tłumaczyć, że jego zachowanie wynikało z niewiedzy.

Podsumowując, osoby pokrzywdzone przez BPH FIZ Nieruchomości, powinny co najmniej rozważyć możliwość dochodzenia swych roszczeń na drodze postępowania karnego. Nie mogą tego jednać robić zbyt pochopnie, a na pewno nie bez fachowej pomocy i doradztwa profesjonalisty.

  1. Kapitały własne ogółem TFI BPH SA wynoszą ponad 64,5 mln zł. Tak więc gra jest warta świeczki. Ceny nieruchomości w badanym okresie nie spadły o 99%, wręcz przeciwnie wzrosły. Dodatkowo generowały przychody z najmu. TFI obeszło zapisy statutowe, które samo stworzyło. Fundusz był założony do wyciągnięcia pieniędzy od drobnych inwestorów. Straty podobnych funduszy sięgają 30-40% a nie 99,36%. Dodatkowo utracony zysk z bezpiecznej inwestycji -w lokatę bankową- pogłębia stratę ekonomiczną. Odpowiedzialność karna zarządu TFI BPH SA jest nieunikniona.

  2. Należałoby się zastanowić nad przyjętym modelem wyceny nieruchomości przez rzeczoznawcę. WAN na dzień 16.12.2015 wynosi 60,92 zł, a na 29.12.2015 wynosi 0,64 zł!!!! Zastanawiam się więc nad tym jak mogła w ciągu 13 dni zmienić się wartość nieruchomości – jeżeli zasady rachunkowości nakazują cały czas stosować zasadę ostrożnej wyceny. Czyżby zarząd dowiedział się, w ciągu 2 tygodni, że wartość nieruchomości jest bliska 0? Kto z kogo robi wariata? Do ostatnich dni obrotu certyfikatami na GPW inwestorzy byli celowo wprowadzani w bład przez fikcyjną zawyżoną wycenę, która była podstawą prowadzonych inwestycji. To jest podstawa dochodzenia roszczenia od zarządu TFI BPH SA.

  3. Taaa mi doradca polecił zainwestowanie oszczędności w fundusz nieruchomości BPH FIZ i teraz muszę czekać na pozew zbiorowy do którego ciągle szukamy ludzi aby odzyskać zainwestowane pieniądze bo bank po prostu je utopił i niewłaściwie zarządzał funduszem.Chyba jeszcze żaden fundusz nieruchomości nie przyniósł takich strat!Mam nadzieję,ze szybko uda się Nam odzyskać straconą kasę a jeśli ktoś chciałby się do Nas przyłączyć podaję numer pod,którym można zaczerpnąć więcej wiadomości na ten temat 22 463 40 15 lub 791 008 901

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *